Mrzygłody

Jakiś czas temu wraz z kolegą zgadaliśmy się na temat pewnego charakterystycznego krzyża na Roztoczu. Informacje o nim posiadaliśmy z różnych źródeł, a jedynie co łączyło te informacje to że

– jest związany z UPA,
– znajduje się gdzieś w lasach w okolicy Mrzygłodów
– za każdym razem jakoś brakuje nam czasu by wybrać się w ten teren i go poszukać.

 

Szukanie tak drobnego elementu nie rzucającego się w oczy na tak rozległym leśnym terenie graniczy wręcz z cudem, zwłaszcza jak nie zna się nawet przybliżonej jego lokalizacji. W tym roku poszukiwania takie są znacznie prostsze, w lasach jest tak dużo ludzi zbierających grzyby, że i jest kogo podpytać o takie ciekawostki. Jak się okazało sprawa nie była tak trudna, trzeba było tylko spotkać na swojej drodze odpowiednie osoby, bo kto jak nie miejscowi, będą znać okoliczne lasy. Nas naprowadził jeden z chłopaków mieszkający w pobliskiej miejscowości, to umożliwiło nam odnalezienie mogiły. Za to ciekawe informacje przekazał nam już człowiek spotkany w bezpośrednim sąsiedztwie poszukiwanego krzyża. Opowiedział nam zupełnie inną historię niż to co wcześniej już wyczytaliśmy. Chyba jednak mijał się z prawdą, ale w każdej opowieści coś może być. Tym bardziej że trudno chwilami rozmawiać na lokalne trudne tematy, nie wiedząc z kim się tak naprawdę rozmawia. A na tym terenie wydaje się, że trzeba zachować szczególną ostrożność.

Mrzygłody – to właściwie przysiółki różnych miejscowości noszące różne nazwy. Obecnie mamy tylko Mrzygłody i Mrzygłody Lubyckie, wcześniej istniała również nazwa Mrzygłody Werchrackie.  Mowa jednak cały czas o jednym i tym samym terenie położonym wśród roztoczańskich lasów i małych śródleśnych pól. Tu przebiegała i przebiega nadal granica województwa. Cały ten teren przed II wojną zasiedlony był prawie wyłącznie przez ludność ukraińską. Jak jest teraz, trudno powiedzieć, na pewno odsetek ten jest znaczny a przy narastającym obecnie nacjonalizmie trzeba być bardziej wyczulonym. Skłania do tego i historia tego miejsca i to co spotyka się współcześnie na tym terenie.

Ze względu na zasiedlenie tego terenu prawie wyłącznie przez ludność ukraińską, bardzo aktywnie działała tu w okresie II wojny światowej i bezpośrednio po niej UPA (Ukraińska Powstańcza Armia). Ogromne wsparcie lokalnej ludności, leśne tereny umożliwiały nieskrępowana aktywną działalność tych jednostek jak i „zimowanie” w oczekiwaniu na lepszą pogodę. Prawdopodobnie taka właśnie sytuacja miała tu miejsce w marcu 1945 roku.

Przejeżdżamy przez Mrzygłody i wjeżdżamy na teren na którym znajduje się zaledwie kilka domków, są to Mrzygłody Lubyckie. Parkujemy na samym końcu, w pobliżu jak by się wydawało opuszczonego drewnianego domu. Drewniany podupadły dom pomalowany w panterkę otoczony kiedyś był płotem którego słusznej wielkości słupy wykonano z lokalnego wapienia, zachowały się jeszcze do dziś co bardzo ciekawie wygląda. Znajduje się tu również czynna studnia, obudowana drewnem. Sam budynek ma już swoje najlepsze lata za sobą, ale to co wyróżnia ten budynek spośród innych to napisy jakie się na nim znajdują. Na jednej ze ścian wisi drewniana tabliczka z zapisem w języku ukraińskim „МОЛОДІЖНА ОСЕЛЯ ІМ. ІВАНА ПОДОЛЯКА – ДАР ПАРАСКЕВЇ РОДОЛЯК” (młodzieżowe sioło im. Iwana Podolaka – dar Paraskewi Podolak), na tej samej stronie budynku, znajduje sie kolejna tabliczka informująca o obozie płastunów – zuchów, skautów ukraińskich – „ПЛАСТОВИЙ ТАБІР 2010 ВЕЛИКЇ ЛИЦАРСЬКЇ ЧАСИ” .Kolejny, ale już bezpośrednio na ścianie wymalowano napis „МИ ТУТ НЕ БУДУЄМО УКРАЇНИ УКРАЇНА ТУТ Є! ЗАКЕРЗОНЦІ” (My tu nie budujemy Ukrainy, Ukraina tu jest! Zakerzońcy*).

*Ukraińscy mieszkańcy południowo wschodnich obszarów Polski, zwanych jako Zakerzonski Kraj lub w skrócie Zakerzonie. Zakerzonie – obszary położone za linią Curzona.

 

Przypomina to nam o artykule sprzed kilku lat mówiącym o spotkaniach nacjonalistycznej młodzieży ukraińskiej w tym miejscu. Niestety nie udało mi się odnaleźć tych treści w internecie. Niemniej mieszkając w Polsce, sytuacje takie, jak i miejsca, pozostawiają niesmak, zwłaszcza jak są obecnie tworzone w duchu nienawiści do innego człowieka tylko ze względu na narodowość. Trudniej wtedy zrozumieć i zaakceptować historię w odnosząc się do współczesności. Wspomniana, poszukiwana przez nas krzyż-mogiłą znajduje się około 300 metrów na zachód od tego domu, na skraju lasu.

Na początek wspomnę ustnym przekazie. Zapytany o bitwę jaka tu się rozegrała pomiędzy NKWD i UPA, spotkany przez nas w lesie człowiek odpowiedział, że nie do końca to jest tak jak my mówimy. Prawdą jest, że oddziały NKWD stacjonujące w Rawie Ruskiej i dodatkowe z całej okolicy otoczyły w tym miejscu grupę ukraińskiej młodzieży o narodowościowych poglądach z najbliższej okolicy i spod Lwowa.  Było wśród nich dwóch upowców, ale oni nad ranem odeszli do lasu. Grupa ta  została otoczona przez NKWD, po czym zaczęła się nierówna walka w której zostali wymordowani wszyscy Ukraińcy, rannych dobijano. W czasie bitwy padał śnieg, a po bitwie cały ten teren był czerwony od krwi zabitych. Osoba wskazała nam miejsce gdzie pierwotnie były pochowane ciała, jest to mało rzucający się w oczy wykop, oddalony około 30 metrów od istniejącej do dzisiaj zwieńczonej rurowym uszkodzonym krzyżem mogiły. Mogiła według relacji ma być tylko mogiłą symboliczną, usypaną z kamienia i ziemi. Ciała wstępnie pochowano na miejscu, ale w sprzyjających warunkach miały zostać wykopane i ponownie pogrzebane na klasztornej górze Monastyr w obrębie murów cerkiewnych. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się zbiorowa mogiła wzbudzająca wiele kontrowersji. Na miejscu pochówku na monasterskim wzgórzu został usypany kopiec między innymi przez ukraińskich skautów, działaniom tym sprzeciwiły się lokalne władze, jednak one też wyraziły zgodę na upamiętnienie w takiej formie w jakiej znajduje się dzisiaj. Czyli kamienny krzyż z tryzubem oraz imienną listą osób poległych za wolną Ukrainę.

Niestety nie do końca informacje przekazane przez osobę w lesie pokrywają się z informacjami ze źródeł pisanych. Może nawet nie warto by tu przytaczać tej ustnej informacji, ale wzmianka o samym miejscu pierwotnego pochówku i o symbolicznej mogile może okazać się przydatna.

Zdecydowanie inne wersje przedstawiają publikacje ukraińskie, pro ukraińskie jak i lokalne. Zgadza się jedynie czas wydarzeń, czyli 2 marca 1945 rok, pogoda – wspomina się o przechodzących zadymkach i atak NKWD, tu wskazuje się nawet liczebność oddziałów NKWD dochodzącą do 1000 osób. Oddziały wspomagane były przez wojsko polskie i milicje obywatelską, miały one jednak nie brać czynnego udziału w walce.

W okresie zimy aktywność oddziałów leśnych zawsze maleje i raczej nastawione są na przezimowanie i przeczekanie do okresu bardziej sprzyjających działaniom. W Mrzygłodach stacjonowały czoty (plutony) Mjacza i Neczaja (inne źródła podają czoty Mjacza i Dyma) wchodzące w skład sotni Bisa podległe  Zalizniakowi. O poranku 2 marca  leśne przysiółki Mrzygłodów, Gruszka zostały otoczone przez oddziały NKWD przybyłe z Rawy Ruskiej. Podczas ataku czoty wycofały się do pobliskiego lasu gdzie zostały doszczętnie rozbite. O fakcie ataku poinformowało dowództwo UPA stacjonujące w pobliskiej Hucie Lubyckiej dwóch upowców pochodzących z zaatakowanych oddziałów. Tu pojawia się informacja o oddaleniu od głównych grup w kierunku lasu dwóch osób. Enkawudziści nie brali jeńców, rannych dobijano, zabierano jedynie rannych dowódców. Pojmany ranny Mjacz zastrzelił kilku enkawudzistów po czym sam się zastrzelił.

Na pomoc plutonom wyruszyły z Huty Lubyckiej pluton pod dowództwem sotennego Bisa i drugi nieznany z Werchraty. Podczas rozpoznania terenu pluton Bisa wysłał dwóch łączników do znajdującego się po drugiej stronie pola sekcji ze swojego oddziału. Łącznicy ci zostali ostrzelani na polu. I tu jak powyżej wspomina się o dwóch osobach oddalających się biegiem oddziałów. Przybyłe na miejsce odziały UPA, nie podjęły walki ze względu na przewagę liczebną NKWD. Szokującą jest informacja jakoby krzyż postawiony na zbiorowej mogile na Monasterzu został zaminowany, co przyczyniło się do śmierci kolejnych 5 enkawudzistów próbujących zniszczyć krzyż. Dalsza część jest już bardziej zbieżna. Ciała zostały pochowane przez okoliczną ludność na  terenie cerkwi na Monasterze. W akcji zginęło 61 członków UPA z plutonów Mjacza i Neczaja i jeden z łączników plutonu Bisa. (Inne źródła podają 90 zabitych upowców w tym 10 osób cywilnych i około 20 enkawudzistów, który zostali zabrani przez swoje oddziały, jednak ilość ta nie pokrywa się z liczbą osób pochowanych na wzgórzu monastyrskim).

Przez członków UPA atak NKWD na swoje oddziały był uznany za zdradę miejscowej ludności, co skończyło się represjami i śmiercią około 20 osób podejrzanych o zdradę.

Raczej druga wersja jest znacznie bliższa prawdy, co potwierdzałyby nazwiska jakie widnieją na płytach pomnika na Monasterze. Pomnika ku czci osób poległych za wolną Ukrainę, jednak jednostki te również walczyły przeciwko Polakom, ludności cywilnej mordując i paląc ich dobytek.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Mrzygłody

  1. Byliśmy rowerowo na wzgórzu Monasterz pod koniec lipca 2017 roku. Tablica którą widać na ostatnich fotkach jest rozbita. Widać wyraźnie że dostała w sam środek czymś solidnym. Szkoda

  2. Tak, uszkodzenie jest znane. Może jak byłaby postawiona zgodnie z prawem i ustaleniami jakie były podczas budowy i poszło by to razem ze wzrostem świadomości i historii regionalnej to może reakcja byłaby też inna.

  3. Dzięki za wyszperanie w literaturze szczegółów tej bitwy z NKWD w Mrzygłodach.
    Dom z tymi napisami to posesja która ponoć zakupiła jakaś organizacja młodzieżowa pochodzenia ukraińskiego. Kilka lat temu w maju i lecie widziałem tam przebywająca młodzież w wieku studenckim ubraną różnie- bez jakiś oznak nacjonalizmu. Nie muszą to być już groźne bojówki szkodzące RP.
    Np. w ostatnich latach- na Roztoczu Pd. m.in. studenci ze Lwowa dokonali odnowień / odkrzewień cmentarzy greko- katolickich w Starym Bruśnie, Gorajcu, Kniaziach- Lubyczy. Cmentarze te wyglądają teraz przepięknie- szczególnie w maju w łanach niebieskich kwiatów barwinku. Przez te 30 lat ogołocono cmentarz w St. Bruśnie z wielu figur aniołków – teraz ich nie ma. Jeszcze jest ciekawy cmentarzyk w Huta Złomy na wzgórzu 300- 400m od centrum wsi w kier. SE w lesie- obok drogi biegnącej na wschód w kierunku na bunkier z działem- warto tam zajrzeć.
    Oprócz tego istnieje od kilku lat polska grupa lubaczowska ( nie mam ich kontaktów) która znajduje fundusze i działa- odnowiono wiele samotnych krzyży i kapliczek na Roztoczu Pd. maja jakąś stronę w internecie ale nie pamietam nazwy. Do zobaczenia na szlaku.

  4. Tablice gloryfikujące UPA postawiono bez specjalnego nadzoru gmin w pow. lubaczowskim i rejonie przemyskim w ostatnich 10 – latach. Chyba w 2016 w jednym miesiącu, w tym na wzg. Monastyrz- dokonał tłuczenia młotem w/w tablic- ktoś zdenerwowany tą samowolką u nas i jednoczesnym rozwojem po stronie UA patriotycznych manifestacji miłośników Bandery i UPA; przy jednoczesnym milczeniu naszych polityków w tej sprawie.
    W tym tygodniu Sejm dopisał do ustawy o IPN o zwalczaniu faszyzmu- dopisał zwalczanie gloryfikacji UPA.
    Ciekawe jak dalej potoczy się sprawa istnienia takich tablic na Roztoczu Pd.

  5. Witam znam te cmentarze, kojarzę też grupy działające zarówno te ze strony ukraińskiej jak i nasze lokalne. Miałem przyjemność kilka osób z nich poznać 😉
    Pozdrawiam gorąco

  6. Zmiany w sejmie wnoszą, piętnują wszystko poza naszym rodzimym nacjonalizmem, jednak tu o polityce nie rozmawiam.
    Znam dużą ilość tablic z terenu lubelskiego i podkarpackiego związanego z UPA, Banderą itd. Niestety wiedza jednej i drugiej strony jest zatrważająco niska, Jedni dadzą się pokroić za istnieniem tablicy, inni ze jej zniesieniem a jest przecież prawo cały czas obowiązujące i nie ma potrzeby tworzenia nowego, jakoś szczególnie ukierunkowanego. Prawo jest i ma obowiązywać wszystkich. Człowiek który zniszczył tablicę na Monasterzu powinien dostać karę więzienia, po to by nie latał po lasach z młotkiem, – dlaczego, dlatego że zniszczył pomnik, który jest tam postawiony zgodnie z prawem, (jest takich kilka ) a ten gość nie jest przedstawicielem prawa. Osoba / organizacja która postawiła ten pomnik powinna otrzymać nakaz rozebrania pomnika z tego względy że złamała prawo bo postawiła pomnik niezgodny z ustaleniami z samorządem. Jeśli nie dostosowałaby się, samorząd na własny koszt powinien rozebrać a później kosztami obciążyć inwestora. Na przyszłość powinni na bieżąco pilnować realizacji pozwoleń i treści na takich pomnikach by unikać samowolek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s