Kniazie

Nie jestem w stanie powiedzieć z ilu części ten wpis się będzie składał. Wracam tu najczęściej jak się tylko da, za każdym razem jakieś fotki powstają więc jest ich dużo więcej niż można strawić na jednej stronie. Nowsze wpisy będą pojawiać się na początku wpisu.


Cz IV. 2017-07-06

Kolejna wizyta i odwiedziny lubyckiej cerkwi w Kniaziach nie była planowana, jednak ze względu na przedłużające się przekroczenie granicy ukraińsko – polskiej przez znajomych a oczekiwanych w Lubyczy, odwiedziliśmy z kolegą te malownicze ruiny.

Poprzednio wspominałem o zapoczątkowanych pracach zabezpieczających ruinę, uprzątnięciu okolicy i zamontowaniu tablic informacyjnych przy obiekcie. Tak bardzo potrzebnych ze względu na dużą liczbę pomyłek w datowaniu i umiejscowieniu lubyckiej i kniaziowskiej cerkwi. Wprawdzie jakiś czas temu usłyszałem informacje o tym, że drzwi cerkwi poległy (dosłownie), bo ktoś je wyłamał lub zdjął z zawiasów a następnie rzucił w progu, to jednak byłem optymistycznie nastawiony do tej wizyty. Wiedziałem od jakiegoś czasu, że w ruinach cerkwi ekipa filmowa pana Pawlikowskiego kręciła swój najnowszy film. Po tym, co widziałem w Starym Dzikowie, po kręceniu filmu „Katyń” i ile tamto miejsce zyskało, tu też spodziewałem się, że filmowcy zostawią tu po sobie coś dobrego.

Pierwsza niespodzianka, jaka mnie spotkała jeszcze daleko, daleko od cerkwi to tablica informacyjna, że jest to teren prywatny i wstęp jest zabroniony. Nie wiem, kto zarządza i pod kogo podlegają te ruiny, ale chyba nie jest to na pewno teren prywatny. Z drugiej strony, jeśli jest to osoba, która poczuwa się być istotnym zarządcą tego terenu, to szkoda, że nie dba o to co się na tym terenie dzieje i nie kontroluje tego a jedynie zakazuje wstępu.

Z daleka widać już, że schody zostały lekko poprawione, a drzwi są na swoi miejscu.  Już zaraz po przekroczeniu progu widać ze „podłoga” jest znacznie niżej, czyli wywieziono z wnętrza cały gruz, śmiecie i ziemię, jakie się gromadziły przez ostatnie lata. Zrobiono to, co powinno być zrobione już kilka lat temu. Na pewno zdecydowanie przyjemniej tu wejść. Ściany wydaja się jeszcze bardziej wyniosłe i monumentalne a wnętrze tak jakby bardziej świeże. Niestety świeżość ta to ułuda taka sama jak i film, to tylko pozostałość zabiegów obsługi od dekoracji filmowych. Nie wiem, jaka scena była kręcona tutaj, ale wydaje się, że bardzo tragiczna. Obecnie w cerkwi znajdują się drewniane elementy ram okiennych, desek i pozostałości wykonanego na potrzeby filmu ram ikonostasu. Wszystko to porozwalane, część elementów wisi ze ścian a całość wygląda na poopalane jak po pożarze. Będąc tu ponownie łatwo dostrzec zmiany, jakie zaszły wewnątrz Ściany jakby nabrały koloru uwydatniły się zatarte i zanikające już pozostałości malowideł, Zniknęło trochę świńskich napisów, jakie wandale pozostawili przez te ostatnie kilkadziesiąt lat. Przybyło też świętych na ścianach, w miejscach, w których kiedyś byli ci malowani na tynku, teraz zastąpili ich papierowi przyklejeni jak tapeta klejem do muru. Resztki malowideł niestety zostały pokryte tapetami z wizerunkami świętych, poobklejano ich na ścianach i nawet nie postarano się by jakoś to usunąć. Nie wiadomo ile tak naprawdę zniszczono przez takie działanie. Oryginalne pozostałości nie przedstawiały jakiejś tam znaczącej wartości, jednak były i warto było postarać się by nie niszczyć tego, co jest dla kilku ujęć a na pewno powinno się po sobie posprzątać. Ktoś, kto opiekuje się tym obiektem pozwolił by coś takiego tu miało miejsce, szkoda że nie przypilnował by nie odbyło się to ze szkodą dla obiektu. Na pewno należą się tu słowa podziękowania za zamalowanie różnych gryzmołłw jakie się nagromadziły na tych murach przez lata.

 


Cz III.

Kniazie, kolejna wizyta, kolejna gdy już powoli pojawia się zmierzch.
Te odwiedziny były nieplanowane i tak jak na poprzednich zabrakło i umiejętności i sprzętu by pokazać ten naprawdę ciekay obiekt, ale zmieniło się coś o czym warto wspomnieć. Ruiny tak jak co roku zbliżają się coraz bardziej do ziemi. Jednak są zmiany na lepsze. Pojawiły się tabliczki że ruina grozi zawaleniem, ale przede wszystkim wycięto bardzo dużą ilość otaczających cerkiew krzaków, usunięto również te rosnące już wewnątrz. Odsłoniła się w całej swej okazałości. Odsłonięto również trochę przycerkiewny cmentarz.

 

Tablica została wykonana w trzech językach polskim, ukraińskim i angielskim.
Tekst z tablicy ” Ukraińska greckokatolicka cerkiew pw. św. męczennicy Paraskewii we wsi Lubycza-Kniazie.
Świątynia została zbudowana w latach 1798-1806 (architekt Semen Tarnawskyj). W cerkwi umieszczono ikonostas z XVII w. we włoskim stylu oraz ikonę Jezusa Chrystusa z XVI w. Polichromie zostały wykonane w 1822 przez malarzy: Kunickiego i Sopkowskiego. W latach 60-tych XIX w. ściany cerkwi ozdobiły polichromie artystów z krakowskiej szkoły – Antoniego Manastyrskiego i Teofila Kopystyńskiego ( na tablicy jest Kopystyńksiego). Cerkiew została częściowo zniszczona podczas walk niemieckich i radzieckich wojsk w 1941r., spalona została w 1944 roku. Część ikon znajduje się w posiadaniu prywatnych osób oraz jarosławskim muzeum. Do jejże parafii należała także filialna cerkiew w Lubyczy Kameralnej.


Cz I i II

Kniazie koło Lubyczy Królewskiej. Jedna z największych ruin cerkwi w południowo-wschodniej Polsce. Kopuła cerkwi została uszkodzona podczas II wojny, nigdy nie została odbudowana. Przekazy zniszczenia są różne, najczęściej spotyka się informacje o uszkodzeniu cerkwi na początku wojny. Jednak mało kto uściśla że chodzi o wojnę z 1941 roku pomiędzy III rzeszą a Sowiecką Rosją a nie we wrześniu 1939 roku, gdy do Lubyczy weszli Niemcy, (później Lubycza została oddana ZSRR, Niemcy wycofali się z tego terenu). Cerkiew została trafiona najprawdopodobniej ostrzałem artyleryjskim w pierwszych godzinach wojny Niemiecko Rosyjskiej, czyli w 22 czerwca 1941. Podejrzewano, że z niej obserwowano teren  „Niemiecki”

zaraz przy cerkwi zachowała się parawanowa dzwonnica ceglana na 3 duże dzwony i centralnie na środku najprawdopodobniej jeden mały, lub jest to miejsce zwieńczenia dzwonnicy i w miejscu tym miała znajdować się figura lub krzyż. Górna część jest  dość mocno uszkodzona wiec pewności tu nie można mieć.

Ruiny z zewnątrz najlepiej oglądnąć tylko wtedy kiedy nie ma liści na okolicznych drzewach i krzakach. W tym roku (2012) zawalił się łuk podtrzymujący podwyższenie chóru.
Zaraz przy cerkwi znajduje się niepozorny, choć tak naprawdę rozległy cmentarz. W lecie gdy roślinność jest w pełnym rozkwicie można przejść dosłownie 5 metrów obok niego i go nie zauważyć. Znam taki przypadek :).

 


Jeden z dwóch najbliższych krzyży znajdujących się obok cerkwi, jeden niestety ucierpiał dość mocna. Nie posiada już oryginalnej góry a tylko współczesny krzyż z rurowy. Drugi cały krzyż stojący na miedzy, datowany jest na koniec XIX wieku.

Po ponownej wizycie mogę podać ze krzyż na miedzy datowany jest na 1874r.

 

Reklamy

21 uwag do wpisu “Kniazie

  1. Witam! Pochodzę z tej wsi i bardzo ubolewam nad stanem tej cerkwi… Dziwi mnie, że nie ma nikogo, kto chciałby się tym zająć… Przecież ta budowla ma tak wielka wartość!!! W tym roku odwiedziłam to miejsce po raz pierwszy od trzech lat i byłam zaskoczona ogromem rozpadu tego miejsca- zawalona kopuła, gęste krzaki wewnątrz jak i na budowli… To miejsce traci powoli swój klimat… Jeszcze kilka lat, a zastaniemy tam ruiny ruin…
    Są strasze opowieści odnoszące się do tej cerkwi, ale nie będę ich przytaczć, ponieważ nie sądzę, aby to byla prawda…
    Super zdjęcia… Przywołuja masę wspomnień, miło popatrzeć
    Miło, że ludzie doceniają to miejsce

  2. witam.
    dziękuję za wpis i ocenę zdjęć, na pewno pojawia się nowe z Kniazi, kocham te tereny i jestem byłym mieszkańcem Lubyczy wiec losy tych budynków są mi bliskie. każdej opowieści chętnie wysłucham, może coś zamieszczę przy zimowej korekcie wpisów.
    pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej

  3. Tak to miejsce można odwiedać ciągle i wciąż. Jest tego warte. A Komentarz?
    By dojechać do cerkwi w Kniaziach trzeba poruszać się leśną drogą, będącą właśnie w przebudowie. Ale to, co czeka tam na nas, jest tego warte. Już z daleka przez przymglony las widać monumentalną budowlę.
    Ciekawe jak przedstawia się z bliska.
    Kamienne schodki prowadzą do wejścia głównego. Po prawej dzwonnica parawanowa. Sama ruina cerkwi robi wielkie wrażenie. Jak wielka to była parafia, jeśli miała taką świątynię? Dodatkowo należy podkreślić, że cały teren świątyni posiadał murek ogrodzeniowy, którego ślady widnieją do dzisiaj. Szkoda tylko, że cmentarz zarasta i już go prawie nie widać. A swoją drogą gdyby nie akcja Wisła, jak by wyglądało życie na tych terenach. Wszak świątynię zniszczył pocisk artyleryjski w czasie II wojny światowej.
    Po wysiedleniach nie było już, komu dbać o to by odbudować tą świątynię, a wielka szkoda, bo okazała murowana cerkiew św. Paraskawelii pochodzi z 1785 roku. Może, choć zadbać by zabezpieczyć ją jako trwałą ruinę.

  4. Dziękuję za odwiedziny i wartościowe słowa. nie wiem czy istnieją szanse by zabezpieczyć jako trwałą ruinę, myślę że nie. niestety znika z roku na rok coraz bardziej. szkoda

  5. Pingback: Kniazie |

  6. Chciałabym sprostować błąd w datowaniu cerkwi. Murowana cerkiew w Kniaziach została wybudowana w latach 1798 – 1806. Świątynia została poświęcona 14.10.1806 r. Częste błędy w datowaniu wynikają z mylenia jej z filialną drewnianą nieistniejącą już dziś świątynią z dawnej Lubyczy Kameralnej. Dziś teren na którym stała cerkiew (stary cmentarz, tam gdzie obecnie jest dzwonnica przeniesiona z Teniatysk) administracyjnie leży w Kniaziach. Dodać należy, że obie cerkwie były tego samego wezwania św. Paraskewy.

  7. Witam, myślałem że prawie identyczne słowa były zapisane w tym wpisie, ale widocznie gdzieś w innym miejscu opisywałem,czy korygowałem opis datowania cerkwi w Kniaziach i jej sąsiedztwo z już niejstniejącą cerkwią w Lubyczy na starym cmentarzu (kameralnej).
    Jedyne co mi się nie zgadza to już samo datowanie
    Znam datę 1785, jako początek budowy, a właśnie lubycką datuje się na 1806 rok.
    Podana przez Panią data 1798 odbiega zdecydowanie od obu datowań. Podaje jednocześnie Pani datę poświęcenia, więc posiada Pani może jakiś konkretniejsze informacje na temat samych datowań.
    Istnieją jakieś dokumenty na jakie można by się powołać by jednoznacznie określić datowanie (w tym przypadku obu cerkwi)
    Pozdrawiam

  8. Witam,
    Budowę cerkwi rozpoczęto 4 kwietnia 1798 r. Z tego dnia pochodzi dokument zlecający wybudowanie świątyni: „Uprzywilejowani Kniazie chcąc ku wiecznej Chwale Boga wymurować u siebie w Kniaztwie Lubickim Cerkiew na 1000 blizko ludzi, obligują Pana Szymona Tarnawskiego architektę, żeby się tego Dzieła podjął.”
    Powyższy cytat pochodzi z „Z historyi lubickiej” Kazimierza Lubeckiego z 1917 r. Wiele opracowań przedwojennych (polecam zbiór „Lubycza w dawnych opracowaniach historycznych”) cytuje dokumenty znajdujące się wówczas w archiwum parafialnym.

  9. Serdecznie dziękuje za odpowiedź,
    Jest to kolejny krok by jasno określić kiedy powstały te obiekty i jaka jest ich historia
    W wolnym czasie postaram się skorygować opis

  10. 500 metrów od krzyża warto oglądnąć schron z kopułą strzelniczą.Jest ukryty w krzakach na polu uprawnym.

  11. Fakt, obok znajduje się sowiecki schron linii mołotowa z obsadzoną polską kopułą obserwacyjną, nietypową bo z czterema otworami. Wspomniane jest o tym w dziale linia Mołotowa / punkt oporu Dęby.

  12. Nigdzie nie mogę znaleźć zdjęć cerkwi sprzed wojny, ani w ogole zadnych. Najstarsze jakie widzialam to chyba z 2008 roku. Robi wrazenie. I sklania do refleksji… nad kultura, ktorej juz nie ma

  13. Uwielbiam te cerkiew, robi niezwykle wrazenie. A ten drugi cmentarz kilkaset metrow dalej jest jednym z piekniejszych jakie widzialam.

  14. Jeśli chodzi o teren prywatny z tablicy to nie jest w nim cerkwia chodzi o działkę przed cerkwia to teren prywatny obecnie by dostać się do cerkwi lepiej od strony zachodniej tak zwanego sadu cerkiew jeszcze w latach 80 posiadała jeden dzwon na obecnej dzwonnicy małych rozmiarów

  15. Potwierdzał by to kataster w geoportalu. Więc tak naprawdę by nikomu nie wchodzić w paradę trzeba by wchodzić przez cmentarz. O dzwonie nie słyszałem, w końcowych latach 80 chyba już go nie było lub nie pamiętam.

  16. Dzown był a właściwie dzwonek starsi koledzy opowiedali jak byli mali to im dzwonili mogły to być lata 70 nie pamiętam dokladnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s